Kazimiera Plamitzer  8 maja 2015 roku świętowała setne urodziny.
Jest pogodną i miłą mamą trzech synów, babcią pięciorga wnuków i prababcią dwojga prawnuków.
Dolegliwości wieku nie celebruje, ponieważ umie cieszyć się dniem teraźniejszym.
Przeszła w swoim długim życiu wiele, trudności i radości przeplatały się stale.
Urodzona we Lwowie(do dzisiaj żywo wspominanym) z zapałem działała w harcerstwie nie tylko w słynnym Gimnazjum św. Jadwigi ale i potem, na studiach geograficznych na Lwowskim Uniwersytecie. Ten niezapomniany czas odżywał przez wiele lat w czasie ulubionych górskich wycieczek już  z ukochanym mężem Antonim, a potem z synami, których z racji miejsc urodzenia  nazywała: Lwowiaczek, Krakowiaczek i Ślązaczek.
Po smutnym opuszczeniu ukochanego Lwowa przez Limanową i Kraków Plamitzerowie znaleźli przystań w Gliwicach, gdzie mąż Antoni wykładał na Politechnice Śląskiej, synowie studiowali -najstarszy medycynę, dwaj młodsi na Politechnice.
W latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku profesor Antoni Plamitzer podjął się misji stworzenia Wydziału Elektrycznego na WSI a potem Politechnice Opolskiej i od tego czasu pani Kazimiera Opole traktuje jak swoje miasto. Prowadzi dom, opiekuje się wnuczętami, ma wreszcie dużo czasu dla męża i synów, z których jeden pracuje w pobliskim szpitalu, drugi ma swoją firmę projektową, a trzeci krąży pomiędzy Polską a Niemcami, gdzie pracuje i mieszka z rodziną.
A od dziesięciu lat pani Kazimiera jest mieszkanką Węgier, gdzie przeprowadziła się do nowo wybudowanego domu syna Antoniego i synowej Marylki.  W swoim pokoju urządzonym ulubionymi meblami ma zdjęcia ukochanych: męża Antoniego, synów, synowych, wnuków i prawnuków…
DSC02029.jpeg
DSC02032.jpeg
DSC02050.jpeg
DSC02035.jpeg
Opublikował(a): Magdalena Sadowska
Data publikacji:
 14-05-2015 11:21

Przewiń do góry